W najnowszym odcinku naszego kanału na YouTube gościliśmy kogoś wyjątkowego. Darek Baranowski, jedna z ikon polskiego kolarstwa, komentator Eurosportu i ambasador Fabryki Rowerów, usiadł z Wojtkiem, żeby podsumować sezon szosowy. Rozmowę nagraliśmy na początku października, tuż przed mistrzostwami Europy, które Darek komentował na antenie. Wyszło z tego blisko godzinne spotkanie o wszystkim, co w kolarstwie było w tym roku najciekawsze: od dominacji Tadeja Pogačara, przez taktyczny majstersztyk Amerykanów na mistrzostwach świata, po dyskusję o tym, dokąd zmierza technologia rowerowa.
Gravel jako odskocznia, szosa jako miłość
Rozmowa zaczęła się od gravela. Darek od kilku lat regularnie jeździ na rowerze gravelowym, a las ma zaledwie trzy kilometry od domu. Przyznał, że ma nawet upatrzoną dwudziestokilometrową pętlę, na której można by zorganizować gravelowy wyścig albo rajd. Sam jeszcze nigdy w takich zawodach nie startował, choć w amatorskich wyścigach szosowych pojawia się kilka razy w roku.
Podobne podejście słyszeliśmy już od Kamila Gradka i Pawła Bernasa, z którymi rozmawialiśmy w poprzednich odcinkach (dostępne na naszym kanale YouTube). Gravel przestał być wyłącznie odskocznią dla zawodowców. Darek postawił jednak sprawę jasno: gdyby musiał wybrać tylko jeden rower, zostałby przy szosie. Gravel świetnie sprawdza się, gdy brakuje czasu albo potrzeba zrelaksować się po ciężkim tygodniu. Ale prędkość, szum kół i to szczególne uczucie płynnej jazdy po asfalcie to dla niego coś, czego nic nie zastąpi.
Koła 32 cale. Rewolucja czy marketing?
Wojtek zapytał Darka o temat, który rozgrzewa dziś branżę rowerową: koła 32 cale. Pierwsze rowery górskie i gravelowe na tym rozmiarze mają pojawić się na przełomie roku, a w kuluarach mówi się już o zastosowaniu ich w szosie. Wojtek wkrótce leci do Stanów Zjednoczonych, do siedziby Treka, na szkolenie, podczas którego zobaczy produkty planowane na kolejne lata. Jak sam zauważył, branża działa z dużym wyprzedzeniem, a rowery, które dziś stoją w sklepie, były testowane nawet kilka lat wcześniej.
Darek większych kół na żywo jeszcze nie widział, ale nie jest przeciwnikiem zmian. Przypomniał, jak wielu kolarzy broniło się przed pedałami zatrzaskowymi, jak sceptycznie przyjmowano hamulce tarczowe i jak długo trwało przekonywanie się do elektronicznych przerzutek. Tarcze polubił od pierwszej jazdy. Hamują po prostu skuteczniej, a sztywne osie przelotowe sprawiają, że cały rower jest wyraźnie sztywniejszy. Wspomniał też sytuację z czasów szczękowych hamulców i zacisków, kiedy zacisk pękł mu w trakcie jazdy i cudem nie wypadło koło.
Wojtek jeździł już na 32-calowych rowerach górskich i gravelowych i podsumował to krótko: fizyki nie da się oszukać, większe koło toczy się szybciej. Obaj zgodzili się, że najwięcej skorzystają wysocy zawodnicy, a przy małych ramach proporcje mogą wyglądać nietypowo. Wojtek przewiduje, że branżę czeka kilkuletnia dyskusja, po której nowy standard i tak się przyjmie, podobnie jak wcześniej koła 29 cali, pomiar mocy czy elektroniczne grupy osprzętu.
Sezon pod znakiem Tadeja Pogačara
Pytanie o jedno zdanie podsumowania sezonu musiało skończyć się na Pogačarze. Słoweniec zaczął rok dokładnie tak, jak chciał: wygrał wreszcie Mediolan–San Remo, po raz kolejny Ronde van Vlaanderen i Liège–Bastogne–Liège, a potem koncertowo Tour de France. Wciąż brakuje mu jedynie Paryż–Roubaix. Sezon przerwała dopiero kraksa na Vuelcie.
Dla Darka ten wypadek dobrze pokazuje, dlaczego narzekanie na „nudną” dominację jest nietrafione. Ułamek sekundy nieuwagi i sezon się kończy, a czasem kończy się dużo więcej. Kiedy kolarz jest w formie, powinien wygrywać, ile się da. Darek nie zgadza się też z opinią, którą Wojtek słyszy od klientów i znajomych, że Pogačar „zabija kolarstwo”. Jego zdaniem jest odwrotnie. Wybitni sportowcy przyciągają do dyscypliny ludzi, którzy wcześniej się nią nie interesowali, a każdy w peletonie chciałby jeździć tak jak on.
Mistrzostwa świata bez faworyta
Mistrzostwa świata oglądaliśmy tradycyjnie wspólnie w naszym pubie sportowym, w gronie około dwudziestu osób, a trzy godziny transmisji minęły nie wiadomo kiedy. Wyścig bez Pogačara, bez radiotelefonów i na dystansie blisko 280 kilometrów od początku do końca był otwarty. Darek komentował go razem z Tomaszem Jarońskim.
Już na starcie odjechała szesnastoosobowa ucieczka, która zbudowała dużą przewagę. Pogoń prowadzili głównie Francuzi, a samotna praca Bruno Armiraila sprawiła, że tempo od pierwszych rund było bardzo wysokie. Najlepiej rozegrali to Amerykanie. Quinn Simmons, kolarz Lidl-Trek, jechał w ucieczce, więc koledzy z tyłu nie musieli pracować. Kiedy ucieczkę doścignięto, zaatakował Matteo Jorgenson, a po nim Brandon McNulty, którego już nikt nie dogonił. Na kilka kilometrów przed metą goniący zbliżyli się na około 10 sekund, ale nikt nie chciał poświęcić się, żeby domknąć lukę, w obawie, że za chwilę zaatakuje kolejny Amerykanin.

Darek docenił też srebro Michaela Matthewsa, który pierwszy medal mistrzostw świata zdobył 15 lat temu, a w tym sezonie zmagał się z poważną kontuzją. Ucieszył nas powrót do czołowej dziesiątki Madsa Pedersena, który na pewnym etapie wydawał się już daleko z tyłu. Wśród Polaków aktywny był Michał Kwiatkowski, choć kamery straciły go z oczu w końcówce.
Srebro Kasi i jej przejście do Lidl-Trek
Z polskiej perspektywy najwięcej powodów do radości dały panie. Maria Okrucińska wywalczyła w Montrealu złoto w jeździe indywidualnej na czas juniorek, czyli pierwszy taki tytuł w historii polskiego kolarstwa. Dla Darka to sygnał, że nasze kolarstwo ma przyszłość. Z kolei srebro Kasi Niewiadomej w elicie potwierdza, że wciąż jest w znakomitej dyspozycji. Od przyszłego sezonu Kasia będzie jeździć w zespole Lidl-Trek. Darek zwrócił uwagę, że zmiana środowiska po kilku latach często daje zawodnikom nową motywację, a stabilny, mocny sponsor pozwala skupić się na treningu. O roli liderki i tak zdecydują nogi, a nie deklaracje przed sezonem.
Lidl-Trek wzmacnia się zresztą także w składzie męskim. Juan Ayuso ma za sobą trudny pierwszy sezon w zespole, ale Darek wierzy, że młody Hiszpan ma ogromny potencjał i w kolejnym roku pokaże pełnię możliwości. Do drużyny dołącza też Felix Gall wraz ze swoim zaufanym pomocnikiem, z którym w tym roku dwukrotnie stawał na podium wielkich tourów.
Odkrycia i pożegnania sezonu
Największym pozytywnym zaskoczeniem był dla Darka Paul Seixas. Młody Francuz wygrał Flèche Wallonne i Itzulia Basque Country, był drugi w Liège–Bastogne–Liège i świetnie poradził sobie na Tour de France. Imponuje też Remco Evenepoel, kolejny raz mistrz świata w jeździe na czas. Darek podkreślał, że Remco, choć drobniejszy od klasycznych czasowców, wygrywa przede wszystkim fenomenalną pozycją aerodynamiczną, a przy tym walczy w górach o klasyfikację generalną wielkich tourów.
Smutniejszą stroną sezonu są pożegnania. Karierę kończy wielu doświadczonych kolarzy, m.in. Bauke Mollema, Nairo Quintana i spora część hiszpańskiej gwardii. To ostatnie pokolenie, które pamięta dawne kolarstwo, i Darek zastanawia się, jak bez nich będzie wyglądał peleton.
Czy kolarstwo w Polsce może być popularniejsze?
Na koniec Wojtek poruszył temat, który od dawna nie daje mu spokoju. Srebrny medal Kasi zbiegł się w czasie ze złotem polskich siatkarzy i w ogólnych mediach niemal zniknął. Problem jest szerszy: w Polsce na rowerze jeździ ogromna część społeczeństwa, ale kolarstwem jako sportem interesuje się stosunkowo niewielu. Darek zgodził się, że medal mistrzostw świata zasługuje na pierwsze strony gazet, i liczy, że kolarstwo częściej będzie trafiać do mediów spoza branży. Zorganizowanie mistrzostw świata w Polsce uważa za realne, choć terminy są już rozdane na wiele lat do przodu. Dobrym pierwszym krokiem mogłyby być mistrzostwa Europy.
Obejrzyjcie całą rozmowę
Całą rozmowę z Darkiem obejrzycie na naszym kanale YouTube. Jako autoryzowany dealer Treka śledzimy kolarstwo nie tylko z perspektywy sklepu, ale też kibiców, i chętnie dzielimy się tym z wami. Subskrybujcie kanał i zostawiajcie w komentarzach pytania do Darka, a postaramy się, żeby trafiły do niego w kolejnych odcinkach.









